Rok 2016

zajawka krakowJuż o czwartej rano wyjechał spod hali autokar, którym na spotkanie z Ojcem Świętym do Krakowa, a właściwie do Brzegów pod Krakowem udała się blisko czterdziestoosobowa grupa naszych pielgrzymów. Tworzyli ją nasi wychowankowie oraz towarzyszący im pracownicy i członkowie ich rodzin, którzy podczas wyjazdu również pełnili rolę opiekunów. W zasadzie podczas tego wyjazdu każdy starał się być opiekunem dla każdego. W blisko dwumilionowym tłumie, a tylu wiernych spodziewali się organizatorzy, łatwo stracić orientację i po prostu się zgubić. Takie doświadczenie sprzed dwudziestu lat, kiedy to nasz Jacek zawieruszył się w Skoczowie podczas spotkania z Janem Pawłem II, uwrażliwiło nas na tego typu sytuacje, bo nikt nie chciałby drugi raz przeżywać tej niepewności z jaką musieli się zmierzyć ówcześni opiekunowie. Ksiądz Antoni, który w pewnym sensie był motorem napędowym tego wyjazdu i wspólnie z dyrektorem w przeciągu kilku godzin załatwili bilety, autobus i zebrali deklaracje chętnych, przestrzegał, że nie będzie łatwo.

No ale cóż, jak pielgrzymka to pielgrzymka, jakieś ofiary trzeba ponieść. Nie było zatem dla nikogo problemem to, że autobus zaparkował dziesięć kilometrów od miejsca docelowego i to, że do właściwego sektora trzeba było podejść pieszo. Po ponad dwugodzinnym marszu wszyscy, grubo przed czasem, szczęśliwie dotarli na miejsce Mogli spokojnie obserwować kolejne dochodzące grupy. Kolorowe rzeki ludzi napływały ze wszystkich stron i wypełniały kolejne przygotowane dla nich sektory. Nieco rozbieżne informacje na temat tego ilu wiernych ostatecznie uczestniczyło we Mszy Posłania, czy było ich półtora miliona, czy blisko trzy, można podsumować stwierdzeniem, że było ich niepoliczalnie wiele a widok niepoliczalnego tłumu modlących się ludzi nie tylko radował serca, ale przerósł wszelkie oczekiwania naszych pielgrzymów. I ta, świadomość, że oto oni są w tym miejscu, są wśród tych wszystkich ludzi, którzy przyjechali tu z całego świata, aby za chwilę spotkać się na żywo z Ojcem Świętym. Sektor, w którym znaleźli się nasi pielgrzymi był dość odległy, a ściślej mówiąc był jednym z najodleglejszych. Ale nie było to najważniejsze. Pielgrzymi mieli okazję na żywo wysłuchać słów Ojca Świętego. Mieli też okazję doświadczyć Bożej Miłości przejawiającej się tym, że cała liturgia odbyła się przy pięknej pogodzie, a ściana wody, jak w Księdze Wyjścia, lunęła dopiero po wycofaniu się pielgrzymów z sektorów. Jednym słowem: Deszcz łaski spłynął na uczestników pielgrzymki. Wrócili w dobrych nastrojach, przepełnieni radością i umocnieni Słowem. Z pewnością nigdy nie zapomną tego spotkania.


1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49