Rok 2016

zajawka chorzowskaKiedy zapraszano nasz zespół „Od Serca”do wspólnej zabawy razem z gośćmi Światowych Dni Młodzieży podczas pogodnego wieczoru w Chorzowie Batorym z radością, jak zawsze przyjęliśmy zaproszenie. Z tym większym zaciekawieniem oczekiwaliśmy na to spotkanie, że goście przybyli z bardzo daleka, a ich lot samolotem z przesiadkami trwał ponad dwadzieścia godzin. Trinidad i Tobago to niewielki wyspiarski kraj, leżący na dwóch wyspach położonych w pobliżu Wenezueli. To dla gości z Ameryki Południowej mieliśmy wystąpić i przybliżyć im nieco naszą kulturę muzyczną, a oni mieli się nam odwzajemnić tym samym. I w zasadzie wszystko poszło zgodnie z planem, który jednak musieliśmy trochę pozmieniać. Okazało się, że Kasia właśnie tego dnia miała trafić do szpitala wobec czego, występujący z nią w duecie Teodor nie miał w zasadzie na scenie nic do roboty. Warsztat też w tym czasie miał przerwę i nie było Eweliny. Na posterunku trwał natomiast Grzegorz, na którym zawisło całe brzemię odpowiedzialności za czterdziestominutowy występ.

Dostał wsparcie. Udzieliliśmy mu go wspólnie z Julką i panem Andrzejem, naszym muzykoterapeutą i w ciągu praktycznie jednego dnia zmontowaliśmy program, który naszym egzotycznym gościom przybliżył odrobinę i Europę i Polskę. Okazało się, że zaplanowane spotkanie odbędzie się jednak w Domu Kultury w Chorzowie Batorym, gdzie przygotowano prawie trzysta krzeseł, których, jak się potem ostatecznie okazało, zabrakło. Przy pełnej zatem sali, na spowitej dymem scenie rozbrzmiały słowa evergreenu „We are the World”, którym przywitaliśmy się z międzynarodową publicznością, nadając w ten sposób spotkaniu zaplanowany klimat. Chwilę później zabraliśmy naszych gości w podróż po Europie. Julka zaśpiewała  sentymentalną piosenkę o bośniackim Sarajewie, Grześ zaprosił nas na Węgry gdzie poczęstował nas ognistym czardaszem, a następnie zawitaliśmy wraz z nim do słonecznej Italii. Później były tradycyjne śpiewy biesiadno – urodzinowe, w które nasi goście chętnie się włączyli. Szczególnie ruchowe zabawy zaproponowane przez pana Andrzeja przypadły im do gustu. Wiązanka pieśni maryjnych w rytmach latynoskich, odtańczona wspólnie „Belgijka”, czy standardy gospel ostatecznie pozwoliły osiągnąć wszystkim odpowiednio wysoki poziom entuzjazmu, który pozwolił naszym gościom na podjęcie rewanżu. Po krótkiej przerwie na scenie pojawiła się postać w przepięknym kolorowym płaszczu. Jak się okazało był to grany przez młodego pielgrzyma Józef, syn biblijnego Jakuba, zaś rozpostarty płaszcz, który był obiektem zazdrości jego braci, zachwycił całą widownię. Odegrane przez młodych aktorów sceny okraszone były śpiewem zaimprowizowanego chórku… Tak przynajmniej na początku można było pomyśleć, że zaimprowizowanego. Chwilę później jednak okazało się, że chórzyści mają już za sobą wiele doświadczeń śpiewaczych, bo i pod względem rytmu i brzmieniowo ich występ wyszedł doskonale, zaś porywający repertuar wciągał wszystkich do wspólnej zabawy. Zakotłowało się między rzędami krzeseł, zakotłowało się na widowni. Ci, którzy z racji wieku nie dołączyli do ogromnego, utworzonego przez tańczących węża oklaskiwali bawiącą się młodzież nie szczędząc im życzliwych uśmiechów. Nawet nasz Grześ znalazł się w pewnym momencie w centrum wydarzeń i choć zwykle, z szacunku do własnej osoby, stara się on unikać zbędnego ruchu, tym razem podrygiwał rytmicznie wraz z innymi. Spotkanie to było dla nas ciekawym i sympatycznym doświadczeniem. Już następnego dnia radośni goście z Trynidadu i Tobago mieli wyjechać z Chorzowa i udać się do byłej stolicy Polski. Mamy nadzieję, że zabiorą stąd, podobnie jak i my, same miłe wspomnienia.

 

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49