Rok 2015

zajawka adwentowy goscPodczas roratnich spotkań przygotowujących nas na Boże Narodzenie przed oczami naszej wyobraźni pojawiały się w tym roku postacie świętych związanych z historią Polski. Stało się tak w związku z przeżywaną w 2016 roku 1050 rocznicą przyjęcia przez Polskę chrztu. Nie brakło również świętych i błogosławionych związanych z kultem Bożego Miłosierdzia. To z kolei miało związek z ogłoszonym przez papieża Franciszka Nadzwyczajnym Rokiem Świętym. Jubileusz Miłosierdzia rozpoczął się otwarciem Drzwi Świętych w Bazylice św. Piotra, w uroczystość Niepokalanego Poczęcia 8 grudnia 2015 roku, a zakończy się 20 listopada 2016 roku wraz z uroczystością Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata. Wśród postaci przywoływanych przez księdza Antoniego znalazł się również Święty Mikołaj, który choć nie wpisuje się za bardzo w historię Polski, bo w czasach kiedy żył nikt jeszcze o Polsce nie słyszał, wpisał się doskonale w polską tradycję.

Nikt nie wyobraża sobie przecież pierwszych dni adwentu bez jego wizyty, a nasi mieszkańcy wyglądają go już z nadejściem pierwszych chłodów. Spełnia on też doskonale drugi warunek, jako świadczący miłosierdzie potrzebującym i wpisuje się w grono świętych tworzących atmosferę tegorocznego adwentu. Jakież było rozczarowanie, kiedy w niedzielę, szóstego grudnia, nadzwyczajny gość nie pojawił się w kaplicy. Ale cóż, jak miał dotrzeć, skoro na dworze nie było nawet jednego płatka śniegu, a temperatura utrzymywała się ciągle grubo powyżej zera. Należy tu dodać, że mimo tego, że nasz ośrodkowy Święty Mikołaj to będący w zgodzie z wielowiekową tradycją Kościoła biskup, to jakoś od lat nie przyszło mu do głowy, by poruszać innym środkiem lokomocji niż sanie… A szkoda, bo gdyby przemógł się, tak jak współcześni biskupi, do samochodu, byłoby po problemie. Dotarł w końcu, ale dopiero następnego dnia. Pieszo przyszedł. W niedzielę podrzucił na podwieczorek czekolady, a w poniedziałek doniósł batoniki Prince Polo. Przyszedł już po losowaniu figurki Matki Bożej, która jak w wielu parafiach po domach dzieci, przez cały adwent wędrowała po pokojach naszych mieszkańców. Niektórzy mieli już czarne myśli i obawy, że znowu nie dojedzie. Wszedł, przyklęknął na środku i usiadł w końcu. Przemówił. Starali się słuchać. Pozwolił w końcu podejść do siebie. Oblegany jak zawsze przez wszystkich, którzy chcieli się pochwalić dobrymi uczynkami, podać spóźniony list, laurkę, lub po prostu się przytulić, wręczał słodkie batoniki w połyskujących opakowaniach. Każdego chwalił za to, że przychodzi na roraty. Życzył wytrwałości w byciu dobrym. „Dobrze że tu jesteście” – wołał do podchodzących do niego mieszkańców i uczestników WTZ. Z radością przyglądał się uśmiechniętym buziom i ściskał wyciągające się ku niemu liczne ręce. „Dobrze, że jesteś…” – mówił. Był z nimi. Doczekali się. Nigdzie się nie spieszył. Został do samego końca, kiedy inni już wyszli i w kaplicy był już tylko on i Pan Jezus. Przez opadające mu na oczy włosy białej peruki popatrzył w kierunku tabernakulum. „Dobrze, że jesteś” – powiedział i mimo, że słowa nie zostały wypowiedziane na głos usłyszał jak odbiły się od ściany.


 

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49