Rok 2015

zajawka smak kawyNadeszła jesień, lecz grupa naszych ośrodkowych wędrowniczków nie zrezygnowała jeszcze z możliwości podziwiania uroków Beskidu Śląskiego. Pisząc relację z rajdu na zakończenie lata wspominaliśmy o zakończeniu sezonu turystycznego. Jak się jednak okazało, nie udało nam się go zakończyć skutecznie. W dniu 6 października, korzystając z pięknej pogody, pojechaliśmy do Wapienicy, by stamtąd ruszyć w kierunku szczytu Błatniej. Błatnia, a właściwie Błotny, to szczyt górski o wysokości 917 m n.p.m. w Paśmie Wiślańskim Beskidu Śląskiego. To niewybitne wypiętrzenie wznosi się niecałe 4 km na zachód od Klimczoka. Południowe stoki szczytu, opadające ku dolinie Chrobaczego Potoku, pokryte są ciągiem polan, które do II wojny światowej stanowiły tradycyjny ośrodek gospodarki pasterskiej. Większą część stoków pokrywają lasy mieszane lub bukowe. Z Wapienicy, najpierw łagodnie a potem bardziej stromym podejściem weszliśmy na szczyt Palenicy (668 m n.p.m.), skąd mogliśmy podziwiać przepiękne o tej porze roku widoki.

Jasiu, jeden z uczestników naszych wypraw zaczął mieć coraz większe problemy z chodzeniem. Nie poddawał się jednak. Z niepokojem obserwowaliśmy jego poczynania. Nie wiedzieliśmy, czy jego problemy rzeczywiście wiążą się z dużym, odczuwanym przez niego dyskomfortem, czy też są wynikiem zapowiedzianego przez Jasia wycofania się z górskich wędrówek. Mając go cały czas na oku, ruszyliśmy dalej w kierunku na Wysokie (756 m n.p.m.), gdzie znajdują się pozostałości po Leśnym Kościele. W tym miejscu w czasach kontrreformacji odbywały się nabożeństwa ewangelickie. Uczestnicy naszego wypadu szukali dawnego kościołka, lecz znaleźli tylko tablicę, która opisuje wydarzenia, które miały miejsce na przełomie XVII i XVIII. Nasz Jaś był już bardzo zmęczony, lecz świadomość tego, że na szczycie Błotnego w schronisku czeka duża czarna kawa i ciasteczko dodawała mu sił do dalszej wędrówki. Po dwóch godzinach marszu dotarliśmy w końcu do schroniska, gdzie mieliśmy czas na odpoczynek i możliwość wypicia obiecanej kawy. Na jej widok i widok ciasteczka Jasiowi przybyło sił. Uśmiechnął się i w ekspresowym tempie skonsumował podany mu deser. Po zregenerowaniu sił ruszyliśmy żółtym szlakiem na sam szczyt Błatniej, który znajduje się już tylko 200 m dalej od schroniska. Tam zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcie. Wędrując dalej szlakami Beskidu Śląskiego rozkoszowaliśmy się pięknem przyrody. Słońce towarzyszyło nam przez cały czas. Ze schroniska na Błatniej, po dwugodzinnym marszu, minęliśmy schronisko na Szyndzielni, a następnie zeszliśmy żółtym szlakiem w dół do Wapienicy. Na koniec wycieczki każdy z nas pogratulował Jaśkowi. Gratulowaliśmy mu przede wszystkim wytrwałości, zdobycia kolejnego szczytu Beskidu Śląskiego i kolejnych punktów do Rankingu Ośrodkowego Piechura. Podziękowaliśmy mu za możliwość wspólnego wędrowania jednocześnie zapraszając na podsumowanie sezony Rajdów Górskich 2015. A co do zapowiedzi, że był to jego ostatni rajd, to nie ma na szczęście takiej pewności. Jak się okazuje nie zawsze zapowiadana ostatnia wyprawa jest rzeczywiście ostatnią.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49