Rok 2015

zajawka piknikW poniedziałek, 7 września, w Chorzowskim Parku Rozrywki w godzinach porannych wiało i nie tylko, jak w przysłowiowym kieleckim. Przyjechaliśmy tam na Piknik Integracyjny zorganizowany przez Fundację „Park Śląski” z siedzibą w Chorzowie. Już po drodze do miejsca, w którym była przygotowana profesjonalna scena, widzieliśmy duże namioty turlające się wzdłuż ścieżek. Trochę nas zdziwił ten widok. Kiedy przybyliśmy na miejsce, zauważyliśmy, że oprócz olbrzymiego namiotu z miejscami biesiadnymi przygotowano też solidne "odpustowe" stragany. Na tych straganach zaproszone grupy, czyli też i my, mogły urządzić festynowy pokaz. I tu nam się udało: mimo podmuchów wiatru, nasz stragan stał twardo, w odróżnieniu od sąsiednich, które poprzewracały się jak kostki domina. Od czasu do czasu zza ciężkich chmur wychodziło słoneczko, rekompensując wychłodzenie naszych ciał zbawiennym ciepłem. Myślę, że w powyższym kontekście możemy od tego dnia zamiennie używać dwóch pojęć: wiało i działo się. Najwięcej więc działo się na przygotowanej przez Organizatorów scenie.

To na niej miały miejsce artystyczne występy w wykonaniu osób niepełnosprawnych. Byliśmy pod głębokim wrażeniem występu grupy z Ośrodka z Borowej Wsi. Wykonali Oni kilka tańców. Pierwszy z nich w rytm muzyki orientalnej. Byli stosownie ubrani, czyli właściwie – rozebrani... Gratulujemy hartu. Ten i następne występy były rozgrzaniem kulturalnego ducha. Oczywiście ucieszyliśmy się bardzo na ciepłą strawę dla ciała: bigos z wojskowego kotła plus bułka. Pyszne. Potem poszliśmy zrobić pamiątkowe zdjęcie. Dla niepoznaki i podkręcenia nastroju, a tak w zasadzie po to, by się trochę dogrzać, ubraliśmy się w różnokolorowe peruki. Po zdjęciu spotkaliśmy znajome panie z Uniwersytetu Śląskiego, które zapraszały do konsultacji i porad w tematach seksualności. Panie były niezwykle miłe, jednak kolejki do nich, nie wiadomo dlaczego, nie było. Pewnie zimno. Przyszedł też czas na ciasto. Pyszne i słodkie, jak to zwykle ciasto. Ponieważ trochę dusiło, a Organizatorzy byli przygotowani na saharyjskie upały i przydzielili nam butelkę dobrze schłodzonej wody, poszukaliśmy parkowej kawiarni. Okazało się jednak, że kawa kosztuje pięć złotych, a herbata cztery. Zastosowaliśmy plan „B”. Na szczęście nie wszyscy lubią mocną herbatę, więc skorzystaliśmy z opcji: wrzątek w kubku na wynos plus cukier za złotówkę. Tego nam było trzeba - rozgrzało nas. Wróciliśmy do podziwiania występów kolejnych grup artystycznych. Trzeba przyznać: były profesjonalnie przygotowane. Brawo! Wśród innych piknikowych atrakcji wymienić trzeba jazdę na żywym Siwku (tak chyba ten koń miał na imię) oraz możliwość wypożyczenia kijków do nordic walkingu. Co do ostatniej atrakcji, trzeba stwierdzić, że była to ciekawa propozycja, ponieważ ruch nas rozgrzewał lepiej od herbaty, zaś trzymanie kijków w ręku dawało poczucie bezpieczeństwa (podpórka). Mocne trzymanie kijków nawiązywało ponadto w swej symbolice do grafiki z piknikowego plakatu: dwie dłonie w powitalnym geście. Na pożegnanie poszliśmy przywitać się z policjantami oddziału prewencji. Damian i Marian skorzystali z okazji by przywdziać ich ubiór. Wyglądali naprawdę groźnie. Naszej Ani wpadł zaś w oko policjant o bardzo miłej aparycji. Ponieważ był już żonaty, ich znajomość skończyła się na wspólnym zdjęciu. Skorzystaliśmy również z opcji wspólnego zdjęcia z policyjną maskotką – Sznupkiem. Reasumując: po chorzowskim pikniku integracyjnym pamiątek, wspomnień i zdjęć mamy dość. Niektórzy mają również katar. Ogólnie było miło. A co do temperatury, to myślę, że nie powinniśmy narzekać. Niskie temperatury pozwalają przecież dłużej zachować świeżość.


1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49