Rok 2015

web 12Nasi niepełnosprawni artyści mieli już okazję występować w różnych miejscach. Są to często świątynie prawdziwe, ale i świątynie kultury czy nauki. Niewątpliwie do tych ostatnich możemy zaliczyć miejsce w jakim znaleźli się ostatnio. Akademia Muzyczna im. Karola Szymanowskiego w Katowicach jest najstarszą wyższą uczelnią działającą na Górnym Śląsku, a jej początki wiążą się z założonym w 1929 roku przez Witolda Friemanna Państwowym Konserwatorium Muzycznym. Dzięki rewitalizacji zabytkowego obiektu, przeprowadzeniu prac remontowych i konserwatorskich w neogotyckim gmachu akademii przywrócono mu dawną świetność, a wzbogacając o nowoczesne architektoniczne rozwiązania  zwiększono funkcjonalność i stworzono efekt estetyczny, który na każdym musi zrobić wrażenie. I to było pierwsze miłe wrażenie. Kolejne były związane oczywiście z muzyką.

Okazało się, że oprócz naszych podopiecznych na zaimprowizowanej scenie stanęli wychowankowie Ośrodka prowadzonego przez Siostry Jadwiżanki z Bogucic. Przez blisko dwie godziny rozbrzmiewały kolędy, pastorałki i inne pieśni i piosenki o refleksyjnym charakterze.

Aranżacje muzyczne do wykonywanych utworów przygotowali studenci III roku, kształcący się na kierunku muzykoterapii. Oni też byli organizatorami koncertu, a jednocześnie widzami i akompaniatorami. Jedna z nich, pani Martyna, trafiła również do naszego Ośrodka. Dzięki temu powstał pomysł włączenia we wspomniane przedsięwzięcie także naszych mieszkańców. Czasu nie było wiele. Na szczęście repertuar kolędowy jest wszystkim doskonale znany i sięgnięcie do niego dla nikogo nie stanowiło problemu. Pani Martyna wspólnie z naszym Grzesiem wspólnie przygotowali aranżacje do dziesięciu utworów, które efektownie, z towarzyszeniem organów i skrzypiec, zostały zaprezentowane podczas koncertu w Akademii Muzycznej. Wspierali ich również inni studenci, którzy stworzyli na poczekaniu sekcję rytmiczną i włączyli się w występ dogrywając na różnych instrumentach perkusyjnych. Również mały Dawidek nieoczekiwanie stał się jednym z wykonawców. Uderzał w struny gitary trzymanej przez jedną ze studentek. Ona zmieniała chwyty, a on mniej lub bardziej rytmicznie wydobywał z gitary współbrzmiące dźwięki pasujące do wykonywanych  piosenek. Widać było, ze ta zabawa obydwojgu sprawia wiele radości, a i u sąsiadów wywoływała życzliwe uśmiechy. Na zakończenie koncertu Kasia w imieniu całego zespołu „Od Serca” podziękowała pani Martynie za poświecony czas, włożoną pracę i dzięki niej wspólnie przeżytą kolejną wspaniałą przygodę. Jak to mówią: bez pracy nie ma kołaczy… I my to wiemy. Ale dla tych, którzy kochają muzykę, a w tym miejscu innych osób chyba nie ma, jej wykonywanie to już nie tylko sam trud i znój, ale i ogromna przyjemność. I to się tu naprawdę czuje. Jeszcze raz dziękujemy.


1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49